World Wide Web.

A potem bóg stworzył internety. Otóż kiedyś ktoś zrobił taką apkę do geja fejsa, która w maksymalnie 7 krokach poprzez znajomych znajomych znajomych znajomych znajomych znajomych znajomych docierała do dowolnej osoby na świecie. Ten drugi ktoś chyba musiał też mieć fejsa lub inną sieć społecznościową. Potem to zniknęło. Może było zbyt prosto dotrzeć do kogoś. Może trzeba sobie jednak zadać więcej trudu.

A potem zaczęło się życie. Poznawanie ludzi przychodzi mi łatwo. Utrzymanie ich już tak sobie.

A potem patrzę na swój awatar i zastanawiam się, czy warto. Czasem mam wątpliwości. Czasem wprost przeciwnie.

A potem pada deszcz. A w deszczu wszystko się rozmywa. A po deszczu zawsze zostaje ślad. Niby czysto, ale smugi mam na szybach w chuj wielkie.

A potem, kiedy patrzę tak na swoją pajęczynę, stwierdzam, że mokra jest. Lubię, gdy jest mokro.

A potem przychodzi orzeźwiający powiew i wszystkie papiery odlatują w piździec. Nie mogę się doczekać fruwających papierów.

Reklamy

De revolutionibus orbium coelestium.

Dziś w nocy miały być widoczne jakieś meteory czy inne cuda. Przed chwilą wysiadłem z auta. Drogę, którą znam na wylot i mogę na niej włączyć autopilota, pokonałem w 2,4 raza dłuższym czasie niż normalnie. Staliśmy się krajem mlekiem płynącym. Miód za chwilę za to w herbie. Spadziowy. Najlepszy.

W telewizorni kręci się to samo od iks czasu: reformy, projekty, wspaniałości, awantury, protesty, hucpa… I tylko nowy sezon Grey’s Anatomy ratuje chęć patrzenia na cokolwiek. I Egzorcysta. I Lucyfer. Znów zajmą mi czas. Parę chwil. Taka miła czarna dziura.

Dojebałem z VATem. Będzie pod górkę. Wszechświat zawirował wokół mnie, jak księgowy nadrukował. Bycie pępkiem świata wychodzi mi doskonale. Układ romanocentryczny. Brzmi jakże naukowo. Mundrze. Swoją drogą, dziś jest rocznica uruchomienia pierwszego na świecie planetarium.

A za oknem policja miga na niebiesko. Jakiś pijaczek szedł tak, jak umiał.

Wszystko kręci się wokół pomysłów gościa z Torunia. Ojcze Tadeuszu, świat bez Ciebie nie byłby taki sam.

 

Muzyczna kolacja czwartkowa. Część czterdziesta druga.

Stanisław August Poniatowski w czwartki przy obiedzie karmił swoich gości kulturo wyższo i nauko. Ponieważ jest późno, ja będę co czwartek karmił Was mojo kulturo muzyczno. Będę grał Wam to, co mnie gra moje auto.

Kontynuując wątek religijny (obiecuję, że po raz ostatni), przechodzimy na drugą stronę mocy.

Już za dwa tygodnie Dziady, Święto Przodków. Pamiętajcie wspomnieć swoich bliskich, dzieląc się z nimi wódką, jajkami i kutią.

Bilans zysków i strat.

Kiedy kończy się trzydzieści dziewięć lat, a w zasadzie to zawsze, kiedy ma się okrągłe trzydzieste urodziny, ocenia się miniony rok. Minione życie.

Siedzę w wannie. Właśnie stwierdziłem, że lepiej w wannie niż w więzieniu. Siedzę i myślę. Dodaję. Mało ludzi pamięta o moich urodzinach. Od dwudziestu dwóch lat podchodzę do nich tak samo, czyli mam wyjebane. Ale w środku, bardzo cicho w głowie liczę, ile osób napisało lub zadzwoniło. Pamiętało. Z roku na rok liczba maleje. I wtedy myślę, że po prostu cieszę się z tych 5 sztuk (rok temu było 7). Im dziękuję. Chyba się popłaczę.

Nie piszę, żeby się żalić nad sobą. Wolę opisywać fakty. I mity.

Co mi dał ten trzydziesty drugi rok? Kolejność przypadkowa. Zrezygnowałem z Kogoś. Poznałem Kogoś. Zyskałem Przyjaźń. Straciłem kupę kasy. Zarobiłem co nieco. Odebrałem przez trzydziesty pierwszy rok życia wiele lekcji. Przejechałem szmat drogi. Zepsułem coś. Goniłem niedościgłe. Rozkochałem Kogoś. Uciekłem Komuś. Miałem świetny seks, jak na dwudziestokilkulatka przystało. Zostałem wielokrotnie odmatchowany. Wypiłem litry kawy. Poradziłem sobie z zaszłością. Przetęskniłem tygodnie. Wyraziłem i ukryłem milion emocji i słów. Porzuciłem Kogoś. I co z tego mam? Nie wiem. To straszne nie wiedzieć. Choć niewiedza jest błogosławieństwem. Błogosławiony zatem niech będzie stan, w którym jestem. Albo nie. Pójdę się napić. A gdy już się napiję, zapomnę na chwilę o troskach, kaszlu, złości, przyjaźni, tęsknocie, żalu. Na chwilę zapomnę o sobie.

Od Redakcji: Post ten powstał jakiś czas temu. Gdy skończyłem trzydzieści kilka lat. Przeżyłem Jezusa z Nazaretu. To mój tegoroczny największy sukces. Następny będzie E-Dubble. Uciekło kilka łez. Wczoraj. I dziś. Z samotności.

Muzyczna kolacja czwartkowa. Część czterdziesta pierwsza.

Stanisław August Poniatowski w czwartki przy obiedzie karmił swoich gości kulturo wyższo i nauko. Ponieważ jest późno, ja będę co czwartek karmił Was mojo kulturo muzyczno. Będę grał Wam to, co mnie gra moje auto.

Da się fajnie śpiewać o Bogu. A jeden z nich założył (b)Arkę Noego.

Cała jedna jedyna płyta jest świetna. Tylko nie wiem, dlaczego akurat  69…

Niemyślandia.

Niemyślandia

Z Romanopedii, powolnej encyklopedii

Ten artykuł dotyczy krainy.
Niemyślandia
 Czarny_kwadrat_na_bialym_tle małe-czarne-koło-w-koło-zarysie_318-40310
Flaga Niemyślandii Godło Niemyślandii
Język urzędowy Łacina kuchenna
Stolica Roma
Ustrój polityczny Monarchia niekonstytucyjna granicząca z tyranią, żeby nie powiedzieć z bezczelnością
Głowa państwa Obywatel
Powierzchnia całkowita Będzie tyle km², że ło ho ho
Liczba ludności (31.12.2016) 1
PKB (2016) na osobę Pfffffff… USD
Religia dominująca Centryzm
Strefa czasowa stała
Kod ISO 3166 NM

Niemyślandia – państwo gdzieś, od północy graniczące z Myślandią, a od południa z niczym niegraniczące. Większość północnej granicy Niemyślandii wyznacza nieistniejące wybrzeże Zbiornika Głębokich Przemyśleń i Durnych Pomysłów, będące jednocześnie strefą zdemilitaryzowaną dla obu krain. Powierzchnia administracyjna Niemyślandii jest w sam raz. Zamieszkana jest przez jedynego i prawowitego władcę, obywatela i człowieka(? – wymaga edycji lub uzupełnienia danych). Niemyślandia jest niepodzielona.

Historia

Pierwszą historycznie potwierdzoną datą opisującą dzieje Niemyślandii jest rok ok. jotta lat p.j.e., gdy książę Roman Wspaniały, władca obszarów mieszczących się współcześnie w większości w granicach Drogi Mlecznej, a także kawałka Nieba, od którego to imienia pochodzi nazwa stolicy Niemyślandii, przyjął hołd lenny od mieszkańców pomniejszych okolicznych cywilizacji. Potem było już tylko lepiej, wręcz turbo-zajebiście.

Na przestrzeni wieków Niemyślandia toczyła i wciąż toczy wojnę podjazdową z Myślandią, której miliardy obywateli szturmują granice kraju w celu zniszczenia go i zalania potokiem myśli i słów. Nikomu niepotrzebnych myśli i słów. Do dnia napisania tego artykułu, opór obywatela jest skuteczny.

Geografia

Ukształtowanie powierzchni

Niemyślandia jest krainą płaską, by nie trzeba było się skupiać nad jej kształtem. Tak płaską, jak znana wszem i wobec Ziemia.

Klimat

Niemyślandia leży w strefie klimatycznej umiarkowanie chłodnej. Bo jak jest za ciepło, to się Obywatel zaczyna zastanawiać, co zrobić, by się nie zgrzać.

Gospodarka

Od początku istnienia Niemyślandia utrzymuje bardzo wysoki wskaźnik rozwoju społecznego (HDI). W kraju nieustannie zwiększa się wolność, rośnie wysokość wskaźnika jakości życia oraz stopa życiowa. Wszystko dzięki uwolnieniu umysłu obywatelskiego. Od wszystkiego.

Architektura i sztuki piękne

Roman Wielki Ostateczny. To dopiero jest sztuka…

Kultura

Kulturalne to są tam tylko Kolacje czwartkowe.


Kiedyś tam zamieszkam.